Plany na 2014 r. - Majorka ?
Już po zakończeniu ubiegłorocznej wyprawy zaczęliśmy snuć plany na nowy sezon. Po długich dyskusjach zdecydowaliśmy wybrać się na Krym. Poczyniliśmy już sporo przygotowań.
Od grudnia 2013 r, obserwowaliśmy z niepokojem to co się działo na Ukrainie. Wierzyliśmy, że do lata sytuacja się jakoś ustabilizuje.
No, niestety. Nikt chyba nie przewidział takiego obrotu spraw. Dziś jesteśmy już pewni, że na Krym nie pojedziemy. Nie tylko dlatego, że byłoby to niebezpieczne - ale to taki mały - nasz prywatny protest przeciwko zajęciu Krymu przez rosję (specjalnie napisałam małą literę ,bo jej nie szanuję!)
W związku z sytuacją musieliśmy zmienić plany. Są dość ambitne . Zaczynamy przygotowania od początku a czasu coraz mniej.
Celem naszej tegorocznej wyprawy jest MAJORKA . Planujemy polecieć samolotem i na Majorce rozpocząć naszą podróż. Chcielibyśmy objechać wyspę wzdłuż wybrzeża począwszy od lotniska w Palma. Potem promem przepłynąć do Barcelony. Dalej rowerami : Perpignan - Montpellier - Avignon - Marsylia - Tulon - Cann - Nicea - Monaco - Geneva - Konstanz (nad jeziorem Bodeńskim) . Potem już tylko niemieckimi pociągami aż do Polski..
Takie są nasze plany. Jeżeli nic się nie wydarzy (czasem sprawy rodzinne komplikują i uniemożliwiają realizację planów. ) to ruszamy lipiec - sierpień .
Takie są nasze plany. Jeżeli nic się nie wydarzy (czasem sprawy rodzinne komplikują i uniemożliwiają realizację planów. ) to ruszamy lipiec - sierpień .
A więc do dzieła! Przed nami sporo pracy aby się dobrze do tej podróży przygotować.
Komentarz własny
24.02.2015
Żałuję, że napisałam to zdanie, : ..." jeżeli nic się nie wydarzy..... itd.... Wydarzyło się ! Jakbym wykrakała! Sprawy rodzinne. wyjazdy, wypadki, choroby, operacje, połamane nogi , długa rehabilitacja... Kilka plag tego świata pokrzyżowało nasze plany . Lato przeleciało i tyle !
Nie załamujemy się jednak , nadchodzi kolejne lato i nowe plany już gotowe. Nie wracamy (przynajmniej na razie) do Majorki. Aby niczego znów nie zapeszyć. Odbędziemy tą wyprawę kiedy indziej. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz